Strona główna
O nas
Porady
Księga gości
Lukas
Barbara
Galeria
Kontakt
Prognoza pogody
Linki
Posiadamy
odznakę WW
Z nami na ryby
 Strona główna - wędkarstwo morskie duzydorsz.com.pl 
 

O nas

Kazimierz Dettlaff:
Rybołówstwem zajmuję się od 1973 r. Najpierw pływałem na kutrach drewnianych, później stalowym. Już wtedy na własny użytek zajmowałem się wędkarstwem. Z czasem przerodziło to się w pasję. Skutek był taki, że zostałem jedynym z pierwszych ludzi na naszym wybrzeżu, którzy w sposób komercyjny zajęli się wędkarstwem morskim. Lata doświadczeń zaowocowały opinią wśród wędkarzy (niewszystkich), że jestem dobry w tym, co robię. W dowód uznania otrzymałem w 2003 r. od redakcji Wiadomości Wędkarskie znak promocyjny "Z nami na ryby". Przyznawany jest tym reprezentantom rynku turystycznego, których oferta uwzględnia wędkarzy i warta jest polecenia.

dorsz

Obecnie coraz częściej zastępuje mnie mój syn, Łukasz, który przeszedł stosowną praktykę na kutrze rybackim, później na łodzi wędkarskiej. Okazał się bardzo zdolnym i pojętnym uczniem już teraz wielokrotnie udowadniając, że uczeń przewyższa mistrza - co nie jest pustym frazesem. Posiada doskonałą orientację i bez żadnych problemów odczytuje wskazania przyrządów nawigacyjnych. Umiejętność ta jest wymagana w sposób perfekcyjny przy połowach na wrakach, gdy w sukcesie wędkarskim decyduje utrzymanie jednostki na pozycji z dokładnością do kilku metrów.

Bałtyk - wędkarskie eldorado?

Bałtyk jest magnesem dla wielu z nas nie tylko, dlatego, że posiada piękne wybrzeże usłane jednymi z ładniejszych plaż na świecie. W okresie letnim prawie każdy z nas marzy o kąpielach morskich i słonecznych w którymś z nadmorskich kurortów. Jest miejscem wypoczynku dla ludzi pragnących zregenerować swe siły.

W okresie jesienno-zimowych sztormów za sprawą dużej ilości rozpylonego w powietrzu jodu jest szczególnie zalecanym przez lekarzy miejscem pobytu dla osób cierpiących na alergie, z zaburzeniami układu oddechowego, astmatyków itp. W bardzo bogatej ofercie punktów gastronomicznych przygotowanych szczególnie bardzo starannie w okresie sezonu letniego zawsze można zjeść świeżutką smażoną flądrę, dorsza lub wędzonego węgorza - tego w głębi kraju nie ma.

dorszNależę do tej grupy ludzi, którzy też lubią zjeść rybę, ale jeszcze bardziej lubię sam tą rybę złowić. Od 1973 roku łowienie ryb jest moim podstawowym zajęciem i źródłem utrzymania , ale w ostatnim okresie coraz więcej czasu poświęcam wędkarstwu kosztem profesjonalnego rybołówstwa. Obserwacje poczynione w trakcie moich ostatnich zagranicznych wędkarskich wypraw są podstawą do stwierdzenia, że wody Morza Bałtyckiego nie są wcale morskim bezrybiem.
Pierwsze kroki w wędkarstwie morskim stawiałem na kutrze rybackim w czasie postojów na kotwicy. Z całą pewnością nie wrócą już czasy, kiedy nie mając na kutrze takich wynalazków jak : kij wędkarski, multiplikator, plecionka, czy pilker, łowiłem dorsze na stylonowy sznurek, do którego na dole przymocowana była ciężka śruba, owinięta folią aluminiową a kotwiczka wykonana była z dwóch zardzewiałych haczyków nr 5/0 związanych nicią rybacką. Wystarczyło wtedy ten mój wynalazek opuścić na głębokość 1-3 m nad dnem i kilka sekund poczekać aby stwierdzić, że znowu zaczepiła się "cegła". Sznurek się napinał i trzeba było teraz tylko "cegłę-dorsza" rękoma wyciągnąć na powierzchnię wody. Takie zdarzenia dawno już przeszły do historii. Bałtyk nie jest może taki zasobny w mnogość różnych gatunków ryb jak wody mórz południowych czy norweskie fiordy, ale z całą pewnością wędkarz, który zdecyduje się wyprawić na Bałtyk po dorsza nie wróci do domu bez ryby. Dzisiaj aby łowić dorsze trzeba je najpierw znaleźć a do tego potrzebne jest doświadczenie i specjalistyczny sprzęt.

Moje polowanie na dorsza w 100% oparte jest na połowach na wrakach i z doświadczenia wiem, że im głębiej leży wrak tym większe kryje w swoim wnętrzu ryby. Jednak wyjęcie z wody rekordowego okazu nie jest wcale łatwe. Aby tego dokonać trzeba posiadać przede wszystkim solidny kij i mocną plecionkę o wytrzymałości minimum 40 kg. Niejeden zapyta po co taki mocny sprzęt. Odpowiedź jest prosta - ponieważ łowimy na wrakach i o sukcesie decyduje kilkanaście pierwszych sekund po zacięciu ryby. Musimy za wszelką cenę jak najszybciej oderwać dorsza od wraka, w przeciwnym wypadku rybę z reguły tracimy, ponieważ duży, silny dorsz bardzo szybko i łatwo wpływa do jednej z niezliczonych kryjówek na każdym z wraków. W takim przypadku jesteśmy po prostu bezsilni - dorsza trzeba częstokroć zerwać razem z kotwiczką. Jeżeli w pierwszych sekundach nie pozwolimy mu na ucieczkę, wtedy istnieją duże szanse na to, że po 2-3 minutach ciężkiej pracy ujrzymy go na powierzchni wody. Z mojego wędkarskiego doświadczenia wynika, że co trzeci okaz zostaje pokonany - reszta dużych ryb nadal rośnie na wrakach i może przy innej okazji dostarczyć nam wielu niezapomnianych wrażeń i dużej dawki adrenaliny.